Długo mnie tu nie było. Goście troszkę się zasiedzieli.Najpierw dwa tygodnie, potem jeszcze dwa, bo ładna pogoda i pięknie żółto na działce🤗 Trawa i mlecz nie tylko zdążyły nacieszyć oko, ale i się wysiać. Za rok będzie jeszcze bardziej żółto. To dobrze. Będą swoje kwiaty na syrop. Tym razem rwane są u sąsiada.
Przyjechaliśmy wczoraj z synem i jego dziewczyną. Korzystając z ostatnich kilku godzin otwarcia lokalnej kawiarenki " Miód i Mąka" zdążyliśmy wypić kawkę pod jabłonką. To wyjątkowa kawiarnia. Można tu z psem albo i koniem. Stoliki w sadzie na soczystej trawie z widokiem na góry, pyszna kawka, domowe wypieki i niedziela ma sens. We Wrocławiu takiej nie mają.
Dziś odwiedziliśmy Jizerkę. W maju kiedy kwitnie pełnik alpejski
i żonkile jest wyjątkowo. Najpierw wspięliśmy się na Bukoviec, bo stamtąd osada cała jak na dłoni.
Potem spacerkiem między rozsianymi na zielonej połaci izerskich łąk i torfowisk chatami, które stoją niezmiennie od stu i więcej lat doszliśmy do kwitnącej łąki pod Gnojną Chatą. W tym roku teren jest ogrodzony. Ktoś zaopiekował się zabytkiem i tym, co wokół. Słusznie. Żonkile nie deptane przez turystów mają szansą przetrwać, a nawet się rozmnożyć.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz