05 marca 2026

W Dolinie Bobru

 Są takie miejsca, do których chętnie wracam. Te same szlaki, widoki, niby do znudzenia, a jednak za każdym razem inaczej, równie ciekawie. Taki jest na przykład Kamienicki Grzbiet.

Są też takie, do których mi na pewno nie będzie tęskno. Zobaczyłam raz i niekoniecznie tu powrócę. Dolina Bobru. To o niej mowa. Miejsce ciekawe, z architektonicznymi perełkami takimi jak XIV wieczna wieża książęca w Siedlęcinie 


czy schronisko PTTK " Perła Zachodu" wbudowana w stromy, skalny brzeg Bobru. 



Oba budynki odwiedziliśmy podczas dzisiejszej wycieczki. Przed wędrówką -wieżę, a po- schronisko.

Zaplanowana trasa wokół Jeziora Wrzeszczyńskiego( spiętrzenie Bobru tuż za Siedlęcinem) liczyła osiem kilometrów. Najpierw szliśmy leśnym duktem-półką nad dość stromym, kamiennym brzegiem zbiornika. Po prawej ciemnografitowa woda, po lewej skalna ściana porośnięta starym drzewostanem mocno  przetrzebionym w ostatnim czasie.



 Słońce w ogóle tu nie docierało. Nie mogłam doczekać się miejsca, w którym mieliśmy przejść na drugi, bardziej nasłoneczniony brzeg. Urozmaiceniem było wodne ptactwo: dzikie kaczki, kormorany, perkozy, nurogęsi, które niechcący wypłaszaliśmy z przybrzeżnych zarośli swoją obecnością.



 Trzyipółkilometrowy odcinek zrobiliśmy w około czterdzieści minut. Mostkiem na zaporze przeszliśmy na drugi brzeg.

 Widok nagromadzonej przy tamie wody, a właściwie tego, co się w niej znajdowało, był mocno  przygnębiający. Droga powrotna była też szlakiem rowerowym i zapowiadała się lepiej. Już na początku można było skorzystać z ławeczki z widokiem na wodę, która do wody podobna nie była. Brunatna, gęsta, z kożuchem na wierzchu. No, ale jeśli rześko pływało po niej ptactwo, szkodliwa być nie mogła. Niemniej jednak nie był to widok przyjemny. Im bliżej Siedlęcina, tym śmieci było więcej. Miejscowi imprezowicze widać upodobali sobie jeziorko. Wędkarze pewnie też. Zmęczył mnie ten marsz nie tyle przygnębieniem z powodu braku słońca w dolinie, ukształtowaniem przestrzeni mocno ograniczonej, co refleksją nad ludzką bezmyślnością, a ta, jak widać, raczej granic nie posiada. 

 Wycieczka zaliczona. Czy polecam? Wstrzymuję się od głosu. Wieża Książęca i Perła Zachodu warte uwagi. W tej pierwszej ponoć najstarsza w Polsce świecka inskrypcja na ścianie jednego z pomieszczeń,


 druga stuletnia budowla zachwyca drewnianą konstrukcją na solidnej, kamiennej podmurówce, usytuowaniem nad urwiskiem i... dobrą kawą. 







04 marca 2026

Ach, te zachody🤗

 Zachody w Mlądzu są niebywałe. Otwarta przestrzeń w promieniu kilku kilometrów, widok na las w oddali i najwyższe szczyty Gór Izerskich (Stóg Izerski i Smrek), zmiana światła i barw są jak ekran z programu National Geographic. Mogłabym gapić się bez końca, robić zdjęcie po zdjęciu, a każde inne, piękne, trudno wybrać te najlepsze. Tak było dziś.









       Jeszcze kilka migawek z dzisiejszej  wycieczki pieszej niebieskim szlakiem  na tajemnicze wzniesienie Wyrwak pod Kamieniem. (Trasa w obie strony wyniosła 11 kilometrów). Nigdy tam nie byliśmy. Ania z Domku pod Orzechem wpisem na Instagramie  zainspirowała do spaceru. 


Mlądzkie przebiśniegi nad Czarnotką. Biało.


                    "Koń jaki jest, każdy widzi."




                   Jezioro Mirskie na przedwiośniu.


           Ruiny zabudowań dawnej kopalni kaolinu


                              Pod Wyrwakiem


                                   Wyrwak




Wyrwak- to miejsce szczególne historycznie, geologicznie i kultowo, o czym przeczytać można w opracowaniach na stronie Urzędu Miasta i Gminy Mirsk. Informacja poufna dla Beaty i Darka. 🤫😉🙂. Na grejzenach kompletnie się nie znam, ale trzy błyszczące kamyczki ze sobą przyniosłam. Pozdrawiamy Częstochowę.🤗

Informacja dla wszystkich: warto wybrać się do Lasu Kaolinowego póki jeszcze jest. Ciężki sprzęt wdarł się w teren. 














03 marca 2026

Kilka krokusów wiosnę już czyni

 



 No i doczekaliśmy.  Nawet gdyby jeszcze wedle pory roku poprószyło białym to i tak mamy na zdjęciach  corpus delicti. Wiosna przejmuje władzę i nie odpuści. Na dworze zrobiło się tak ciepło, że poranną kawkę mogliśmy wypić pod gołym niebem. Ranek zaczął się niespiesznie, ale  przedpołudnie do leniwych nie należało. Grzegorz krzątał się po podwórku odświeżając miejsce na ognisko i taranując grabiami kopce kretów rozsiane na łące przy Mrożynce. Razem z kretami wyszły spod ziemi... stare kapsle po piwie🫣. Krety wróciły, kapsle zostały. To z powodu pełni księżyca chyba. Kapsle przesiedziały w ziemi jakieś osiemdziesiąt lat z hakiem. Jeden pochodzi z browaru Wilhelma Zimmerlinga z przedwojennego Lubska (Sommerfeld), drugi stracił sygnaturę. Nietuzinkowe artefakty.😉


 
Ciekawe, jak smakowało i czy chłodzone w potoku czy w studni? Spróbowałabym. Zwłaszcza po dzisiejszym spacerze na Tłoczynę. Często ją odwiedzamy, ale za każdym razem udaje nam się znaleźć jakieś niezwykłości. Dziś takie detale:


Grzesiek z papierową mapą, to też niezwykłość.  Od kilku lat wgapiony w telefon szuka drogi. Ponoć z internetowej korzystać łatwiej, zwłaszcza gdy zapomina się okularów. Nieistotne, byle do celu. Ja za nim idę jak w dym. I tak całe życie. Fajnie jest.





Ciepło, słonecznie, bezludnie (prawie), sucho i już nieślisko. No i ten zjawiskowy, magiczny buk... Tu postój jak zwykle był dłuższy.



💚




20 lutego 2026

Nadal zimowo

Jest pięknie, ale odzwyczaiłam się od długich, mroźnych zim. Chyba wszyscy tak mamy.  Wyglądam, nasłuchuję. Wprawdzie słyszałam skowronka. No ale jeden skowronek wiosny nie czyni. O jaskółkach to nawet mowy nie ma. Bardziej wiosennie na gałazkach czarnej olszy. A tak by się chciało uziemić w grządkach, na rabacie albo wsiąść na rower i pognać przez siebie. Póki co dziś spędzamy zimowy dzień w Mlądzu. Rozgrzewamy domek, bo spodziewamy się gości z półrocznym Jasiem. To pierwszy taki Gość. 





Chociaż do świąt jeszcze daleko to z tęsknoty za wiosną Jasiowi wydziergałam królika. 




O zachodzie na mlądzkich górkach  też pięknie. Nie ma co narzekać. Idzie ku dobremu. Słońce nie zachodzi za Kuflem, a za Czerniawską Kopą. 🤗

W Dolinie Bobru

 Są takie miejsca, do których chętnie wracam. Te same szlaki, widoki, niby do znudzenia, a jednak za każdym razem inaczej, równie ciekawie. ...