18 maja 2026

Na żółto, zielono i niebiesko

 Długo mnie tu nie było. Goście troszkę się zasiedzieli.Najpierw dwa tygodnie, potem jeszcze dwa, bo ładna pogoda i pięknie żółto na działce🤗 Trawa i mlecz nie tylko  zdążyły nacieszyć oko, ale i się wysiać. Za rok będzie jeszcze bardziej żółto. To dobrze. Będą swoje kwiaty na syrop. Tym razem rwane są u sąsiada.


Przyjechaliśmy wczoraj z synem i jego dziewczyną. Korzystając z ostatnich kilku godzin otwarcia lokalnej kawiarenki " Miód i Mąka" zdążyliśmy wypić kawkę pod jabłonką. To wyjątkowa kawiarnia. Można  tu z  psem albo i koniem.  Stoliki w sadzie na soczystej trawie z widokiem  na góry, pyszna kawka, domowe wypieki i niedziela ma sens. We Wrocławiu takiej nie mają.


Dziś odwiedziliśmy Jizerkę. W maju kiedy kwitnie pełnik alpejski 



i żonkile jest wyjątkowo. Najpierw wspięliśmy się na Bukoviec, bo stamtąd osada cała jak na dłoni. 



Potem spacerkiem między rozsianymi na zielonej połaci izerskich łąk i torfowisk chatami, które stoją niezmiennie od stu i więcej lat doszliśmy do kwitnącej łąki pod Gnojną Chatą. W tym roku teren jest ogrodzony. Ktoś zaopiekował się zabytkiem i tym, co wokół. Słusznie. Żonkile nie deptane przez turystów  mają szansą przetrwać, a nawet się rozmnożyć. 


Gnojna Chata zagrodzona, ale miłym zaskoczeniem był kamyczek zostawiony przez gracza. Arcydziełko. To mój czwarty z cyklu " kaminky". Puszczamy go w świat.





Na koniec przeszliśmy jeszcze ścieżką edukacyjną wzdłuż szemrzącej Izerki. 






I tak nadreptaliśmy 8 kilometrów wolnym krokiem po Jizerce, zobaczyliśmy raz jeszcze to, co chcieliśmy i wróciliśmy nad naszą Mrożynkę, gdzie nie mniej pięknie, choć już nie żółto.🙂





                                          💚

20 marca 2026

Znowu wiosna

 Całkiem niedawno pisałam o bratkach w roli głównej, no i znów bratki, bo wdzięczne są.



To kupne, ale z zakamarków wychodzą też te rozsiane z zeszłorocznych. Oprócz tego oko radują krokusiki i żonkile na mlądzkiej ziemi wyhodowane. Krety wszystkich cebulek na szczęście nie zjadły.




Przy okazji krótkiej wizyty  dorzuciliśmy kilka worków do corocznej akcji " Sprzątanie Mlądza". 
Sołtys wyznaczył rejon. Cztery worki śmieci zebrane. Robota wykonana. Meldunek do Sołtysa Tomka poszedł.🤗
              



Akcja we wsi jutro. A po akcji ognisko i kiełbaski. Szkoda, że z ludźmi się nie spotkamy.

                                 💚💚💚

07 marca 2026

Coś dla ciała i dla ducha, czyli sobota na wypasie

Dzisiejszy dzień był wigilią Dnia Kobiet. Najpierw panowie  zaprosili nas do kawiarni na kawkę i ciasto, potem przegnali 15 kilometrów po górach. A kawiarnia nie byle jaka była, bo nasza, lokalna, wiejska w Gierczynie " Miód i Mąka". Działa od niedawna. Jeśli ktoś zawita w te strony, to zgrzeszyć musi. Ciasta wyborne, kawka rozmaita, a porcje takie, że ze Starych Żaren najlepiej na piechotę. Od nas to 3 km. Wtedy to i grzechu wielkiego nie będzie, i wyrzutów sumienia, że coś nie daj bóg odłoży się tu i ówdzie.



My po czterogodzinnym spacerku po górach rozgrzeszeni po sernikach i bezach całkowicie. Z nawiązką nawet. Nie wiem, czy jeszcze jutro się nie wybierzemy🤗 Wiejska kawiarnia? A jeszcze jak! 







                                       💚💚💚

Góry Łużyckie i Oybin

 Tuż za granicą zachodnią, kilka kilometrów za Zittau (Żytawą dawniej) w stronę południową jest przeurocze miasteczko Oybin słynące ze średniowiecznych ruin klasztoru i zamku posadowionych niegdyś na szczycie skały o tej samej nazwie. 

Choć to miejscowość uzdrowiskowa, cisza w niej i spokój. Nie ma banerów reklamowych, apartamentowców, marketów, kebabów, makdonaldów, tandetnych parków rozrywki. Czas stoi w miejscu.


 W zamian można nacieszyć oko starymi, zadbanymi łużyckimi domami podcieniowymi, wąskimi uliczkami, w których czas odmierza zegar słoneczny, drewnianym, małym kościółkiem, którego malowane wnętrze i klimat nie pozwala wyjść bez modlitwy. Ale najważniejszym miejscem jest sam szczyt skały Oybin i ruiny. 




Byłam tu poraz drugi, ale nie mniej zachwycona odwiedzinami, tym bardziej, że w piątkowe przedpołudnie turystów była dosłownie garstka.




Oprócz zwiedzania ruin zaplanowaliśmy trasę pieszą wokół miasteczka prowadzącą przez liczne punkty widokowe na skałach. Piękne widoki, puste szlaki, a do tego słońce i towarzystwo naszych dorosłych dzieciaków, to znaczy jednego naszego z towarzyszką życia. 




                    Oybin z punktu widokowego   




                     Malownicze skałki  w trasie

                                       💚💚💚

Z Mlądza to godzina jazdy ( 60km) handlowym traktem jeleniogórsko- żytawskim pochodzącym z czasów, gdy jeszcze nie było firm kurierskich, a jedyny środek lokomocji  stanowiła furmanka. Wycieczka zajęła 6 godzin. Jeśli zrezygnuje się z wędrówki, można w drodze powrotnej zwiedzić zamek Frydlant. Polecamy. 

PS. Warto zabrać gotówkę. Nie wszędzie można zapłacić kartą.


Na żółto, zielono i niebiesko

 Długo mnie tu nie było. Goście troszkę się zasiedzieli.Najpierw dwa tygodnie, potem jeszcze dwa, bo ładna pogoda i pięknie żółto na działce...