07 marca 2026

Coś dla ciała i dla ducha, czyli sobota na wypasie

Dzisiejszy dzień był wigilią Dnia Kobiet. Najpierw panowie  zaprosili nas do kawiarni na kawkę i ciasto, potem przegnali 15 kilometrów po górach. A kawiarnia nie byle jaka była, bo nasza, lokalna, wiejska w Gierczynie " Miód i Mąka". Działa od niedawna. Jeśli ktoś zawita w te strony, to zgrzeszyć musi. Ciasta wyborne, kawka rozmaita, a porcje takie, że ze Starych Żaren najlepiej na piechotę. Od nas to 3 km. Wtedy to i grzechu wielkiego nie będzie, i wyrzutów sumienia, że coś nie daj bóg odłoży się tu i ówdzie.



My po czterogodzinnym spacerku po górach rozgrzeszeni po sernikach i bezach całkowicie. Z nawiązką nawet. Nie wiem, czy jeszcze jutro się nie wybierzemy🤗 Wiejska kawiarnia? A jeszcze jak! 







                                       💚💚💚

Góry Łużyckie i Oybin

 Tuż za granicą zachodnią, kilka kilometrów za Zittau (Żytawą dawniej) w stronę południową jest przeurocze miasteczko Oybin słynące ze średniowiecznych ruin klasztoru i zamku posadowionych niegdyś na szczycie skały o tej samej nazwie. 

Choć to miejscowość uzdrowiskowa, cisza w niej i spokój. Nie ma banerów reklamowych, apartamentowców, marketów, kebabów, makdonaldów, tandetnych parków rozrywki. Czas stoi w miejscu.


 W zamian można nacieszyć oko starymi, zadbanymi łużyckimi domami podcieniowymi, wąskimi uliczkami, w których czas odmierza zegar słoneczny, drewnianym, małym kościółkiem, którego malowane wnętrze i klimat nie pozwala wyjść bez modlitwy. Ale najważniejszym miejscem jest sam szczyt skały Oybin i ruiny. 




Byłam tu poraz drugi, ale nie mniej zachwycona odwiedzinami, tym bardziej, że w piątkowe przedpołudnie turystów była dosłownie garstka.




Oprócz zwiedzania ruin zaplanowaliśmy trasę pieszą wokół miasteczka prowadzącą przez liczne punkty widokowe na skałach. Piękne widoki, puste szlaki, a do tego słońce i towarzystwo naszych dorosłych dzieciaków, to znaczy jednego naszego z towarzyszką życia. 




                    Oybin z punktu widokowego   




                     Malownicze skałki  w trasie

                                       💚💚💚

Z Mlądza to godzina jazdy ( 60km) handlowym traktem jeleniogórsko- żytawskim pochodzącym z czasów, gdy jeszcze nie było firm kurierskich, a jedyny środek lokomocji  stanowiła furmanka. Wycieczka zajęła 6 godzin. Jeśli zrezygnuje się z wędrówki, można w drodze powrotnej zwiedzić zamek Frydlant. Polecamy. 

PS. Warto zabrać gotówkę. Nie wszędzie można zapłacić kartą.


05 marca 2026

W Dolinie Bobru

 Są takie miejsca, do których chętnie wracam. Te same szlaki, widoki, niby do znudzenia, a jednak za każdym razem inaczej, równie ciekawie. Taki jest na przykład Kamienicki Grzbiet.

Są też takie, do których mi na pewno nie będzie tęskno. Zobaczyłam raz i niekoniecznie tu powrócę. Dolina Bobru. To o niej mowa. Miejsce ciekawe, z architektonicznymi perełkami takimi jak XIV wieczna wieża książęca w Siedlęcinie 


czy schronisko PTTK " Perła Zachodu" wbudowana w stromy, skalny brzeg Bobru. 



Oba budynki odwiedziliśmy podczas dzisiejszej wycieczki. Przed wędrówką -wieżę, a po- schronisko.

Zaplanowana trasa wokół Jeziora Wrzeszczyńskiego( spiętrzenie Bobru tuż za Siedlęcinem) liczyła osiem kilometrów. Najpierw szliśmy leśnym duktem-półką nad dość stromym, kamiennym brzegiem zbiornika. Po prawej ciemnografitowa woda, po lewej skalna ściana porośnięta starym drzewostanem mocno  przetrzebionym w ostatnim czasie.



 Słońce w ogóle tu nie docierało. Nie mogłam doczekać się miejsca, w którym mieliśmy przejść na drugi, bardziej nasłoneczniony brzeg. Urozmaiceniem było wodne ptactwo: dzikie kaczki, kormorany, perkozy, nurogęsi, które niechcący wypłaszaliśmy z przybrzeżnych zarośli swoją obecnością.



 Trzyipółkilometrowy odcinek zrobiliśmy w około czterdzieści minut. Mostkiem na zaporze przeszliśmy na drugi brzeg.

 Widok nagromadzonej przy tamie wody, a właściwie tego, co się w niej znajdowało, był mocno  przygnębiający. Droga powrotna była też szlakiem rowerowym i zapowiadała się lepiej. Już na początku można było skorzystać z ławeczki z widokiem na wodę, która do wody podobna nie była. Brunatna, gęsta, z kożuchem na wierzchu. No, ale jeśli rześko pływało po niej ptactwo, szkodliwa być nie mogła. Niemniej jednak nie był to widok przyjemny. Im bliżej Siedlęcina, tym śmieci było więcej. Miejscowi imprezowicze widać upodobali sobie jeziorko. Wędkarze pewnie też. Zmęczył mnie ten marsz nie tyle przygnębieniem z powodu braku słońca w dolinie, ukształtowaniem przestrzeni mocno ograniczonej, co refleksją nad ludzką bezmyślnością, a ta, jak widać, raczej granic nie posiada. 

 Wycieczka zaliczona. Czy polecam? Wstrzymuję się od głosu. Wieża Książęca i Perła Zachodu warte uwagi. W tej pierwszej ponoć najstarsza w Polsce świecka inskrypcja na ścianie jednego z pomieszczeń,


 druga stuletnia budowla zachwyca drewnianą konstrukcją na solidnej, kamiennej podmurówce, usytuowaniem nad urwiskiem i... dobrą kawą. 







04 marca 2026

Ach, te zachody🤗

 Zachody w Mlądzu są niebywałe. Otwarta przestrzeń w promieniu kilku kilometrów, widok na las w oddali i najwyższe szczyty Gór Izerskich (Stóg Izerski i Smrek), zmiana światła i barw są jak ekran z programu National Geographic. Mogłabym gapić się bez końca, robić zdjęcie po zdjęciu, a każde inne, piękne, trudno wybrać te najlepsze. Tak było dziś.









       Jeszcze kilka migawek z dzisiejszej  wycieczki pieszej niebieskim szlakiem  na tajemnicze wzniesienie Wyrwak pod Kamieniem. (Trasa w obie strony wyniosła 11 kilometrów). Nigdy tam nie byliśmy. Ania z Domku pod Orzechem wpisem na Instagramie  zainspirowała do spaceru. 


Mlądzkie przebiśniegi nad Czarnotką. Biało.


                    "Koń jaki jest, każdy widzi."




                   Jezioro Mirskie na przedwiośniu.


           Ruiny zabudowań dawnej kopalni kaolinu


                              Pod Wyrwakiem


                                   Wyrwak




Wyrwak- to miejsce szczególne historycznie, geologicznie i kultowo, o czym przeczytać można w opracowaniach na stronie Urzędu Miasta i Gminy Mirsk. Informacja poufna dla Beaty i Darka. 🤫😉🙂. Na grejzenach kompletnie się nie znam, ale trzy błyszczące kamyczki ze sobą przyniosłam. Pozdrawiamy Częstochowę.🤗

Informacja dla wszystkich: warto wybrać się do Lasu Kaolinowego póki jeszcze jest. Ciężki sprzęt wdarł się w teren. 














Coś dla ciała i dla ducha, czyli sobota na wypasie

Dzisiejszy dzień był wigilią Dnia Kobiet. Najpierw panowie  zaprosili nas do kawiarni na kawkę i ciasto, potem przegnali 15 kilometrów po gó...