Wyjazdu miało nie być, ale tęsknota za zimą w górach zwyciężyła.Przyjechaliśmy do Mlądza z kociopsim stadem tuż przed zachodem. Ze spaceru dziś nici. Trzeba rozgrzać chatkę, bo po dwóch dniach od wyjazdu gości na termometrze tylko plus 5 i ugotować zupę z soczewicy na dwa dni. Jest świetna na zimowe, mroźne dni.
Jutro wyruszamy w trasę. Kierunek- Lazne Libverda i pętelka 11 kilometrowa przez nieczynne schronisko Hubertka. Tak na rozgrzewkę.
Mrożynka spowolniała na mrozie. Zastygła z przerażenia, jak żurawie nad Kwisą. Zimy miało nie być 😱❄️
PS. Zupę gotował Grzesiek. W kominku też napalił. Ja grzałam tyłek i skrobałam kciukiem po klawiaturce 🫣 w tym naszym blogowym pamiętniczku. Ale psy i kota nakarmiłam ja.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz