04 sierpnia 2025

Dwa dni na szlaku. Dzień pierwszy.

 Plecak a w środku termos, prowiant, mapa, niezbędnik kosmetyczny czyli krem, pasta i szczoteczka do zębów, bielizna na przebranie no i mapa, tak dla picu bardziej, bo  wszystkie szlaki znane, i w górę. Cel: Szklarska Poręba- Karpacz górami. Ruszyliśmy po staremu żółtym szlakiem ze Szklarskiej Poręby.



 Pierwszy solidny przystanek zrobiliśmy w  schronisku pod Łabskim Szczytem. Kiedyś spokojne, nieoblegane, nieco dzikie, bez prądu, z oczkiem wodnym przy wejściu, w którym przez kilka lat żyły... żółwie czerwonolice, z noclegiem przy świecach i zapachem kominka.Teraz gęściej tu trochę, a i cywilizacja w postaci paneli fotowoltaicznych z daleka widoczna. Po żółwiach ani śladu. W miejscu oczka stoją zaś dodatkowe ławy i stoły, a i tak ruch w godzinach kursowania wyciągu i w słoneczny dzień taki, że ludzie siadają gdzie popadnie, aby ulżyć nogom i posilić się co nieco. Tak też i my zrobiliśmy. Trzeba było odpocząć, bo to dopiero pierwszy etap wędrowania. Nocleg zaplanowaliśmy na Przełęczy Karkonoskiej w Odrodzeniu, czyli za  10  kilometrów. 

Dalej na skróty, ale ostro w górę Mokrą Ścieżką dotarliśmy do Głównego Szlaku Sudeckiego. Potem minęliśmy Łabski Szczyt i dotarliśmy do  Śnieżnych Kotłów, a że było po 16 od ludzi się na szczęście nie roiło. Góry w wyludnionej wersji są najpiękniejsze. 





Zwłaszcza w tym miejscu-pięknym i niebezpiecznym zarazem. Wcale nie dziwne, że Sławek Gortych właśnie w ten krajobraz wtłoczył akcję jednej ze swoich powieści. I pomimo, że dmucha tu zawsze i niemiłosiernie, ma się ochotę stać i patrzeć zmieniając zatoczki widokowe, które za każdym razem odsłaniają inną rzeczywistość. To naprawdę działa na wyobraźnię.




I kiedy w końcu oderwaliśmy się od Śnieżnych Kotłów przed nami pojawiły się kolejne punkty na trasie.  Najpierw szczyt Wielkiego Szyszaka z widocznym z daleka fragmentem pomnika Wilhelma Hohenzollerna- murowanym z kamiennych ciosanych elementów postumentem; potem Czeskie i Śląskie Kamienie, z których tylko rzut beretem do Przełęczy i noclegu. 




Od dziesięciu przeszło lat kiedy byliśmy tu ostatni raz, nic się nie zmieniło. Góry stoją jak stały, wiatry wieją po dawnemu, ścieżki w tych samych miejscach, kamienie tak samo wydeptane. A jednak...



Nowością na trasie było  odbudowane czeskie schronisko Petrowa Bouda, które po pożarze w roku 2011 na nowo przywrócono do życia. Zwarta bryła, kamienna, wysoka podmurówka, postarzane drewno daje wrażenie, jakby budynek stał od dziesięcioleci. Świetnie wpisuje się w krajobraz. No i wygląda jak dawne schronisko,  a nie czterogwiazdkowy hotel górski.

Spod Petrowej Boudy widać zarówno schronisko Odrodzenie, jak i Spindlerową Boudę, ale od mety dzieliły nas jakieś dwa, może dwa i pół kilometra. Można by powiedzieć, że to prawie nic, ale nogi powoli odmawiały posłuszeństwa. No cóż, nie dziwne wcale, bo w góry wyruszyliśmy bez przygotowania prawie, bo jak się ma te 8 tysięcy kroków po płaskim i bez plecaka robionych prawie codziennie do 30000 w górę i z obciążeniem. Troszkę się usprawiedliwiam, ale i tak jestem z siebie dumna. Dałam radę. Doszłam, a w nagrodę to nawet sobie piwko wypiłam na tarasie z pięknym widokiem na góry, doliny i nadciągającą burzę.





Pierwszy dzień wędrówki za nami. Skromny pokoik z dwoma łóżkami i stolikiem oraz ogólnodostępna łazienka z prysznicem była szczytem luksusu w tym dniu.🤗





 

27 lipca 2025

Zdjęcia Gościń z Gdańska

 Asia i Ola oraz czworonożna Lara przyjechały do nas z Gdańska. Były w Mlądzu tydzień. Ponoć to za mało. Ale i tak zdążyły poznać pana Janka - Sąsiada, co mu wiatr stodołę rozwalił podczas ostatniej burzy,czym bardzo się przejęły, i naszego sołtysa, z którym były na "dzień dobry" spacerując z Larą po wsi. Weszły też na Szrenicę, schodziły Góry Izerskie z Jelenimi Skałami włącznie. Najbardziej cieszył je pobyt w domku. Przed wyjazdem przesłały nam zdjęcia 🤗. Zamieszczam za zgodą dziewczyn. Bardzo mi się podobają.










Panie wypoczęły tak jak lubią - na łonie natury, przy świergocie ptaków i z dala od tłumów. Pobyt u nas bardzo im się podobał. My natomiast jesteśmy przeszczęśliwi, że gościmy ludzi, którzy czują to samo przebywając w Mlądzu. 

                               💚🍀☀️


20 lipca 2025

Warto wstać o świcie

Szkoda czasu na sen, kiedy ranek tak piękny, i choć śpi się u nas dobrze, warto choć raz obudzić się skoro świt, wyjść przed domek i zobaczyć coś takiego



Powyższe zdjęcia zamieszczam za zgodą Gościń z Gdańska. To Je zastał w Mlądzu taki poranek. 
A ten poniżej jest Grześkowy z poniedziałku.





Noc z niedzieli na poniedziałek też dla Grześka wyjątkowa, bo ze Sławoszem Uznańskim- Wiśniewskim. Tu na otwartym mlądzkim niebie wszystko widać doskonale.Na zdjęciu jedno z ostatnich okrążeń naszego kosmonauty przed powrotem na Ziemię. Szary kłaczek zarejestrowany przez aparat w ciągu 30 sekund to 250 km odcinek trasy, jaką pokonał statek kosmiczny. To sobie chłopaki pomachali i poszli spać😉


 Dorzucę jeszcze szczęśliwą Larę odpoczywającą po podróży. 


Zdjęcie właścicielki.🙂

Wszystkim Gościom i Gościniom życzymy miłego wypoczynku i pięknych poranków w domku nad Mrożynką.

                                💚
Za udostępnie zdjęć bardzo dziękuję.

05 lipca 2025

Zapachy lata





Między Gośćmi mieliśmy wolny tylko dzień.  Rozciągnęliśmy dobę   jak automatyczną smycz. Najpierw niespieszna robota wokół domku. Potem popołudnie z kawką i książką
 w altanie. 


A wieczorem spacer po Kamienickim Grzbiecie odzianym w bujne, kwietne łąki z wszelkimi dobrodziejstwami natury. Prawoślaz, dziurawiec, fiołek trójbarwny, goździk, wyka, koniczyna i wyniosła naparstnica obwieszona liliowymi dzwonkami. W planie miała być Wysoka. Skończyło się na przedpolach gierczyńskiego Lasku. Na ławeczce z widokiem na Tłoczynę, o której kiedyś już wspominałam,  spędziliśmy godzinę.


















 Nawet noc nie była do spania. Wpuściłam ją o trzeciej nad ranem do chaty razem z zapachem kwitnących lip,ściętej trawy, goździków w donicy na tarasie, najwcześniejszymi odgłosami derkacza, który już drugi rok gniazduje na mlądzkich łąkach, i porannym rześkim chłodem ciągnącym od Mrożynki. Nasyciłam się Mlądzem na zapas. Na trochę wystarczy. 










                                    ☀️

Trochę tęskno za...

 Goście dobrze u nas  odpoczywają, zżywają się ze wsią i jej dobrodziejstwami, spacerują po górach, zbierają zioła, plotą wianki, a potem pl...