Świąteczne biesiadowanie przy stole ogranicza się u nas do wigilii. Dlatego z radością powitaliśmy w święta słońce i siarczysty jak na nasz klimat mróz. Przy pięknej pogodzie z entuzjazmem wybraliśmy się na spacer, aby uczcić cud życia w każdej postaci i pokłonić się Stwórcy.
„Na każdym spacerze w naturze człowiek otrzymuje znacznie więcej niż szuka.”
John Muir
Całkowicie zgadzam się z powyższym cytatem :) My dzisiaj pochodziliśmy po cudownym zimowym lesie, gdy spotkaliśmy muflona trochę pożałowałam, że nie wzięłam telefonu, ale tylko trochę, bo dzięki temu mogłam skupić się na cieszeniu się spotkaniem a nie nastawianiem aparatu, żeby zrobić zdjęcie. Jeszcze nie raz będzie okazja do zdjęcia. Serdeczności Malgosiu przesyłam 😊
OdpowiedzUsuńTo musiało być spotkanie:)... Muflonów u nas nie ma, za to, jak na zdjęciu, tropy wilka widzimy często. Za spotkaniem z nimi nie tęsknię, zwłaszcza że zawsze suczki na spacerach nam towarzyszą. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:)) Życzę rychłego spotkania z dostojnym gościem.🙂
OdpowiedzUsuńPiękne okolice macie. I te kółka na lodzie - cuda natury.
OdpowiedzUsuńAgniecha w wieku od lat 2 do 5 ponoć mieszkała w Żaganiu. Nic zupełnie nie pamiętam, więc to pewnie moi Starsi ściemniają, jak im się często zdarza.:-D
Jeśli Agniecha pamięta pawie w bażanciarni nad Bobrem, to to musiał być Żagań. Grzesiek -rodowity żaganianin- z wczesnego dzieciństwa tylko to zapamiętał:) No może być, że nie do końca ściemniają. Trzy lata służba wojskowa trwała. Tata mógł być w Żaganiu czołgistą:)Ale czy Ty już wtedy byłaś? Nie pytaj. Mogą coś kręcić😄
OdpowiedzUsuń