Tuż za granicą zachodnią, kilka kilometrów za Zittau (Żytawą dawniej) w stronę południową jest przeurocze miasteczko Oybin słynące ze średniowiecznych ruin klasztoru i zamku posadowionych niegdyś na szczycie skały o tej samej nazwie.
Choć to miejscowość uzdrowiskowa, cisza w niej i spokój. Nie ma banerów reklamowych, apartamentowców, marketów, kebabów, makdonaldów, tandetnych parków rozrywki. Czas stoi w miejscu.
W zamian można nacieszyć oko starymi, zadbanymi łużyckimi domami podcieniowymi, wąskimi uliczkami, w których czas odmierza zegar słoneczny, drewnianym, małym kościółkiem, którego malowane wnętrze i klimat nie pozwala wyjść bez modlitwy. Ale najważniejszym miejscem jest sam szczyt skały Oybin i ruiny.
Byłam tu poraz drugi, ale nie mniej zachwycona odwiedzinami, tym bardziej, że w piątkowe przedpołudnie turystów była dosłownie garstka.
Oprócz zwiedzania ruin zaplanowaliśmy trasę pieszą wokół miasteczka prowadzącą przez liczne punkty widokowe na skałach. Piękne widoki, puste szlaki, a do tego słońce i towarzystwo naszych dorosłych dzieciaków, to znaczy jednego naszego z towarzyszką życia.
Oybin z punktu widokowego
Z Mlądza to godzina jazdy ( 60km) handlowym traktem jeleniogórsko- żytawskim pochodzącym z czasów, gdy jeszcze nie było firm kurierskich, a jedyny środek lokomocji stanowiła furmanka. Wycieczka zajęła 6 godzin. Jeśli zrezygnuje się z wędrówki, można w drodze powrotnej zwiedzić zamek Frydlant. Polecamy.
PS. Warto zabrać gotówkę. Nie wszędzie można zapłacić kartą.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz