30 września 2026

Rowerowo po Grzbiecie Kamienickim☀️







Spragnieni ciszy i gór w poniedziałek przyjechaliśmy do Mlądza z psami, rowerami, ale tym razem bez kota. Kot uciekł przed zapakowaniem w transporter czując pismo nosem. Ale od czego sąsiedzi? Kot wychodzący, polujący da sobie radę bez pieszczot przez tydzień. Szopa musi wystarczyć.  Tak sobie tłumaczę, a tak naprawdę martwię się, czy jaki dzikus z rodzaju pracza, jenota albo kuny nie przejmie kociego terytorium razem z jego michą. Ale skoro już tu jesteśmy, z kotem czy bez, używamy.
 
Ledwo wypiliśmy kawę, już nas pognało. Przecznica, droga wokół Tłoczyny, później Kowalówka, skrzyżowanie 5 dróg pod Kamienicą, Żelazny Mostek i powrót do domu przez Sępią Górę, poniżej której hardo dokazywał  jeleni byk rycząc raz po raz i płosząc młode turystyki, które przed sobą miały jeszcze 3 godziny  drogi do Szklarskiej. A było tuż przed zachodem.



Jesień się rozhulała! My też. 30 ponad kilometrów po górkach zrobione. Wiem, to nie honorowo, bo rower ze wspomaganiem.😏Czas, kiedy na zwykłym turystyku z sakwami 125 kilometrów dziennie przejeżdżałam już poza mną, niestety. 
                                    💚☀️
                                          









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tam, gdzie dusza Izerskich Gór

Jeśli ktoś zapytałby mnie o najpiękniejsze miejsce w Górach Izerskich, bez wahania wskazałabym  Halę Izerską i to nie o słynne naleśniki tu ...