- szkieletową konstrukcję budynku pokrytą tynkiem elewacyjnym w jasnym kolorze ( biel złamana szarością)
- deskowanie pionowe ścian szczytowych - jak w typowych chatach izerskich
- kamienną okładzinę w cokole budynku
- drewnopodobne okna i drzwi z szerokimi opaskami w kolorze ciemnego drewna
- drewniane proste okiennice
- dach dwuspadowy pokryty dachówką
23 lutego 2021
Projekt do poprawki
07 lutego 2021
W oczekiwaniu na wiosnę
Zanim wpis wpadnie w niepowołane oczy blogowych szperaczy (ja też do nich należę), uprzedzam : autorami i bohaterami opisywanej historii są tak zwane "DZIWOLĄGI" 😂😃 - para (od 35 lat) niepoprawnych marzycieli, którym nie w smak życiowa stabilizacja, bezczynność i przewidywalność. Działają instynktownie, nieracjonalnie i nieadekwatnie do poważnego wieku, czym wzbudzają konsternację i zdziwienie wśród znajomych. Cieszy nas ta łatka, którą niedawno przypięła nam właścicielka jednego z wiejskich zakładów usługowych. Hurra! Dziwactwo nas wyróżnia. Nie da się ukryć. Kręci nas to, co robimy.
Ad rem:
Im bardziej tęsknimy za wiosną, tym bardziej zaskakuje nas zima. Po roztopach i chwilowym ociepleniu znów sypie śnieg, a temperatura zeszła grubo poniżej zera. Cóż, czekamy. Przede wszystkim na uzgodnienia Powiatowego Konserwatora Zabytków. Prawie cała miejscowość, podobnie jak Przecznica czy Gierczyn - wioski wcinające się w Grzbiet Kamienicki, jest pod jego kuratelą. Nowe budynki, których tu niewiele, muszą się wpisać w krajobraz. A krajobraz tworzą budynki przysłupowo - szachulcowe pochodzące przeważnie z XIX wieku. Niektóre z nich odremontowane posłużą jeszcze lata. Są też i takie, którym w pośpiechu trzeba zrobić zdjęcia, co niniejszym uczynię już wiosną.
Czekając na wiosnę nie próżnujemy. Obydwoje cierpimy na zespół niespokojnych rąk. Elementy do "szopki" socjalnej 😊 czekają na wywiezienie na działkę. Wczoraj Grzesiek nadal im ostatni sztych montując zawiasy, zasuwy, klamkę i zamek.
Urzeka i inspiruje nas to nowe miejsce. Pod wpływem trzech zimowych wycieczek, które opisałam na blogu, oraz kępy marcinków i dorodnego krzaka dzikiej róży rosnącego na działce powstała "Bajka o Młynarczyku Marcinie i Zielarce Róży". A do tego tworzę szydełkowych bohaterów. Młynarczyk już gotowy. Zielarka czeka na powołanie do istnienia😊.
Wpadłam tez na pomysł dziergania skrzatów tematycznie związanych z miejscem: Skrzat Izerski, Skrzat Kamienicki, Skrzat Kopalniany, Skrzat Potokowy, Skrzat Studzienny... Dwa na próbę już wydziergane Skrzaty Leśne znajdą swoje nowe miejsca w żagańskim nadleśnictwie. Niech sprzyjają Karolinie i Oskarowi. Taka jest ich odwieczna rola.
02 lutego 2021
(O)kupiona działka, czyli dwie podróże do Chorwacji
Za oknem ziąb. Słońce już dawno poszło spać, choć na zegarze dopiero 18. Po poobiedniej drzemce wiążemy sadełko popijając kawusię w sypialnianych betach i jak zwykle znów w rozmowie kierujemy się na południe. Niedalekie, bo odległe raptem o 86km od przydomowego zjazdu z trzebowskiej ulicy "Bulwar Nadrzeczny"😊.Tym razem nie wybiegamy w przyszłość, tylko wracamy do wspomnień. W ramach treningu pamięci i rozwiewania pocovidowej mgły mózgowej próbujemy przypomnieć sobie i policzyć dokładnie wszystkie miejsca, na które natrafiliśmy szukając działki. O cholerka, nie jest źle. Zapamiętaliśmy niemal wszystkie. Liczymy też przejechane kilometry i koszt zużytego paliwa. Podsumowanie wygląda następująco:
obejrzane działki - 32 sztuki (w tym jedna z zabytkowym budynkiem w Giebułtowie)
przejechane kilometry - około 7000
wydane pieniądze na paliwo - około 2000 złotych
podpisane umowy przedwstępne z biurami nieruchomości - 3
przeprowadzone rozmowy telefoniczne - około 100
udziały w przetargach - 1 raz
stracony czas na poszukiwania - kilkadziesiąt godzin
Jaki wniosek?
Kupiona działka to mało powiedziane. Ona została okupiona 😀.
- Ile kilometrów ci wyszło? - zapytałam męża matematyka.
- Ponad sześć tysięcy. Na niektórych z nich byliśmy przecież dwa razy.
- O kurde. To przecież dwie podróże do Chorwacji.
Nie mamy, jak na razie czego żałować. Chorwację naszą kochaną, dla której Grzesiek nauczył się przez internet chorwackiego, nawiedziliśmy szesnaście razy. Na razie wystarczy. Zdradzamy ją na pewien czas. A działce wybranej spośród dziesiątek innych należy się poświęcić troszkę czasu, bo w końcu została okupiona😊.
12 stycznia 2021
Sępia Góra po 25 latach
Sepią Górę zawsze traktowaliśmy po macoszemu. Zawsze były ważniejsze i piękniejsze miejsca do zobaczenia. Gnało nas bardziej na południe - Polana Izerska, Chatka Górzystów, Orle, czeska Jizerka - bo i widoki piękne, i ból w nogach po długiej wędrówce poczuć można. A wyprawa na Sępią Górę ze Świeradowa, to żaden wysiłek. Ot, taki sobie spacer, po którym z pewnością nie pada się na "ryj", co bardzo lubimy. Tak myśleliśmy aż do wczoraj, kiedy to w piękny, zimowy (jak się okazało) dzień obraliśmy ją sobie za cel naszej wędrówki. Samochód zaparkowaliśmy na najdroższym parkingu świata, czyli na naszej działce, pokręciliśmy się po "włościach", zajrzeliśmy do studni, nie wiem, po co, cyknęliśmy kilka fotek i ruszyliśmy w drogę.
09 stycznia 2021
Historia z Izerami stara jak świat :))
Odgrzebane w pudłach stare czarno-białe zdjęcia mówią same za siebie.
Bohater pierwszego planu na pierwszych dwóch fotografiach- Grześ 😊
Bohaterowie pierwszoplanowi na zdjęciu trzecim: Gitara i nieodzowne w tamtych czasach -wyeksponowane bądź pod swetrami -Flanelowe Koszule 😊
Miejsce akcji: Schronisko na Stogu Izerskim
Czas akcji: zima 1986 rok
Organizator: PTTK Żagań
Przebieg zdarzeń:
Dzień 1: Żagań - Szklarska Poręba Dolna ( pewnie z przesiadką w Gryfowie) Wędrówka zaśnieżonym czerwonym szlakiem ze Szklarskiej Poręby przez Wysoki Kamień (schroniska jeszcze nie było), Kopalnię Kwarcu "Stanisław", Polanę Izerską do schroniska na Stogu Izerskim
Dzień 2: Zejście do Czerniawy. Powrót koleją z Czerniawy (dziś odcinek Czerniawa -Mirsk - Gryfów nieczynny ) do Żagania.
Taki był początek Izerskiej Fanaberii. Potem kilkadziesiąt innych wypraw na te same szlaki w różnym towarzystwie i miejscu noclegowym: najczęściej nieistniejącej TEWIE przy ulicy Podgórnej w Świeradowie, agroturystyce u Poniatowskich i w przemiłym Antoniowie, skąd już niedaleko do Mlądza i źródeł Wojtówki (przez kilka lat po wojnie taką nazwę nosiła Mrożynka).
03 stycznia 2021
"I gitara". Komentarz architekta - amatora.
"I gitara" - napisał Grzesiek na blogu, kiedy poprosiłam go o wklejenie rzutów zaprojektowanej chatki i krótki post.😀 Po prostu człowiek wielkich czynów! 😍
Kamienica po raz pierwszy, czyli ciąg dalszy oswajania Kamienickiego Grzbietu
Skoro (na razie marzeniami) wiążemy się z Mrożynką (dawniej Wójtówką), wypadałoby poznać miejsca, w których potok bierze swój początek. Spacer na Grzbiet Kamienicki korcił nas od dłuższego czasu. Tutaj nas jeszcze nie było. I tak tydzień temu zaliczyliśmy Jelenie Skały i Tłoczynę, a wczoraj Kamienicę (973 m npm.) - najwyższy szczyt Grzbietu Kamienickiego należącego do Gór Izerskich. Wędrówkę zaczęliśmy od Przecznicy. Podczas spaceru zdążyliśmy utrwalić w aparacie kilka zrujnowanych przydrożnych domostw, w których jeszcze kilkadziesiąt lat temu tętniło życie.
Zdążyliśmy - zanim ślad po nich zaginie, a wiosna przesłoni to, co teraz rzuca się w oczy. Przykre te widoki. Przypominają, że "wszystko ma swój czas i przychodzi kres na kres"... Ale ponieważ my "jeszcze w zielone gramy", tuż za wsią porzuciliśmy myśli o przemijaniu i popędziliśmy na Kamienicę.
Na szlaku nikogusieńko. Dopiero na Kamienicy minęliśmy się z grupką ludzi. Widoków ze szczytu wprawdzie nie było (warunki pogodowe i trekkingowe niezbyt korzystne). Gęste chmury przetaczały się przez górę zasłaniając widok na Pogórze Izerskie z jednej i Wysoki Grzbiet z drugiej strony. Ale ciepła kawka i coś słodkiego na ząb zrekompensowały krótkie horyzonty.
Tam, gdzie dusza Izerskich Gór
Jeśli ktoś zapytałby mnie o najpiękniejsze miejsce w Górach Izerskich, bez wahania wskazałabym Halę Izerską i to nie o słynne naleśniki tu ...
-
To nasz ostatni dzień długiego pobytu w domku. Jutro wyjeżdżamy w sosnowe lasy i poligony, ale póki co jeszcze w jesiennej aktywności. Kam...
-
Niedziela miała być niespieszna. Może spacer do lipy albo na Kufel. Zdarzyło się zupełnie odwrotnie. Od samego rana gdy tylko wyszło słońce,...
-
Wystarczyło tylko wymierzyć, zamontować i zamknąć. Ale liczyliśmy się z tym, że robota z okiennicami może się przedłużyć. Zamówiliśmy nocl...




























